9. Poszukiwania

Przestrzeń mieniąca się różnymi odcieniami fioletu. Dookoła niezliczone iskry, świecące słabo we wszystkich możliwych barwach i odcieniach. Jedna z nich - złota - jest jaśniejsza i to właśnie z niej wydobywa się głos.
Pomóż mi
W głosie słychać narastający strach. Niebezpieczeństwo zbliża się wielkimi krokami i głos doskonale o tym wie. Błaganie o pomoc powtarza się raz za razem, coraz bardziej spanikowane. Ale czas się skończył. Rozlega się grzmot. Wykrztuszone przez ściśnięte gardło "Za późno..." i głos milknie, przerażony oczekując swego losu. Słychać kolejne grzmoty. Krótki, urwany krzyk. Jedna z iskier rozpala się i przestrzeń wypełnia czerwone światło...

***

Był słoneczny, pogodny poranek, jeden z tych, które wprawiają mnie w dobry humor. Jednak tego dnia ani mnie, ani Koniczynce nie było do śmiechu. Siedziałyśmy w pokoju hotelowym i w ponurym milczeniu jadłyśmy śniadanie. W końcu jednak trzeba było zadać to pytanie.
- Czy ty też o tym śniłaś? - padło z dwóch gardeł niemal równocześnie.
Oczywiście, że śniłyśmy o tym samym. Cephiriańskie pochodzenie ma swoje zalety - naturalne wyczulenie na magię na ten przykład. Odebranie we śnie wezwania o pomoc nie należało do niezwykłości. A ten konkretny sygnał był wyjątkowo wyraźny.
- Myślisz, że to się już wydarzyło? - spytała młoda druidka nieco drżącym głosem. W jej oczach widać było niepokój.
- Nie wiem - odparłam. - Ale wydaje mi się, że nie. Widziałybyśmy więcej szczegółów... To raczej ostrzeżenie. Problem polega na tym, że nie wiemy przed czym dokładnie.
- Ani jak wiele czasu nam zostało - weszła mi w słowo. - Albo raczej jak mało.
- Miejmy tylko nadzieję, że nie zbyt mało. Skontaktuję się z Drizztem, a ty zmolestuj tutejszą policję, może mają coś nowego...

Znajomość ze skrzywdzonym przez kiepską literaturę mrocznym elfem bardzo pomogła nam w uporaniu się z procedurami Międzywymiarówki. W przypadkach osób zaginionych w światach Policja Międzywymiarowa jest ogromną pomocą. Dzięki nowoczesnym paszportom możliwa jest w miarę dokładna lokalizacja osoby zaginionej. Oczywiście, po długich bojach z biurokracją, mającą uniemożliwić nadużycia. Obeznany z procedurami Drizzt pomógł nam skrócić oczekiwanie na rozpatrzenie wniosku do minimum. Dzięki temu poszukiwania rozpoczęły się już w dwa dni po zaginięciu Violet. I, że tak to ujmę, wszystko byłoby fajnie, gdyby nie jedno małe "ale"...
- Jak to NIE DZIAŁA?! - wydarłam się na urzędnika, który najwyrażniej niewiele sobie robił z mojej irytacji i ze stoickim spokojem popijał kawę. Miał szczęście, że tym razem Koniczynka została w domu, bo zapewne roztrzaskałaby mu kubek na głowie.
- Zwyczajnie. Nie działa. Sprzęt czasami tak miewa. Tu kabelek, tam wirusik, gdzie indziej zakurzony wiatraczek czy inne cholerstwo... Tak czy siak, nie działa. I w najbliższym czasie nie zadziała. Czy teraz mogę już w spokoju zająć się swoimi sprawami?
Zgromiłam mężczyznę wzrokiem. Niestety, nieszczególnie się przejął. Zdolność "jak spławić petenta", właściwą dla każdego doświadczonego urzędnika, miał wyjątkowo dobrze opanowaną.
- A kiedy mogę się spodziewać działającego sprzętu? - wycedziłam przez zęby.
- A czy ja wyglądam na wróżkę? Jak się jakiś informatyk przypałęta. Żeby się coś magicznego zepsuło, byłoby prościej, magów ci u nas dostatek. Ale technicznych z reguły brakuje. W związku z tym sobie pani poczeka...
- A tak mniej więcej? - Powoli opadało mnie zwątpienie.
- Nie mam najbledszego pojęcia. Może jutro, może za miesiąc. Chwilowo informatycy zajmują się jakimś śmiesznym ustrojstwem z mnóstwem cyferek w nazwie. I nie, oni też nie wiedzą, kiedy skończą. Chyba tylko wielkie bóstwo informatyków, które pewne też ma pogibane imię, zna prawdę. Więcej nic pani nie powiem, bo i nie ma co. Byłbym wyjątkowo wdzięczny, gdyby w końcu dałaby mi pani spokój.
Trzasnęłam drzwiami. Zaraza i opryszczka na cały urzędniczy naród! Drizzt niestety nie mógł mi pomóc. Zasugerował jednak, że gdyby udało mi się znaleźć jakiegoś własnego informatyka...

***

Po pokoju krążyła mała, brazowo-zielona chmura burzowa, mrucząc pod nosem coś o "karygodnym zachowaniu" i "kompletnym braku kompetencji". Z rozbawieniem obserwowałam poirytowaną druidkę. Zaiste, urzędnik miał wiele szczęścia, że Koniczynka została w hotelu, bo doszłoby do rękoczynów. W końcu jednak wypalił się jej gniew. Z głębokim westchnieniem opadła na kanapę.
- Już? - spytałam z lekkim uśmieszkiem. - Skończyłaś?
- Powiedzmy - mruknęła. - Dobija mnie po prostu ta sytuacja... Policja nic nie wie, a w Międzywymiarówce odmawiają współpracy... Co możemy zrobić?
- Właśnie chciałam powiedzieć. Zastanawiałam się, kto mógłby nam pomóc. W tym świecie znamy tylko jednego informatyka...
- Shailę O'Malley - weszła mi w słowo dziewczyna. - Ale ona wróciła do siebie, ma pracę i w ogóle... Poza tym musiałybyśmy powiedzieć jej prawdę o naszym pochodzeniu...
- Owszem. Tylko że ściągnięcie kogoś z innego świata zajmie co najmniej półtora tygodnia. Nie mamy tyle czasu. Ten sen...
- Nie kończ - gwałtownie przerwała mi Koniczynka. - Tak, wiem. Nie mamy czasu. Cóż, nie zaszkodzi zadzwonić i spytać.
- Lepiej osobiście - stwierdziłam podnosząc słuchawkę telefonu. - Shaila? Cześć, tu Maya. Słuchaj, jest sprawa, czy Koniczynka i ja możemy do ciebie wpaść? Akurat będziemy w okolicy...

***

Dwie godziny później Koniczynka i ja wychodziłyśmy z portalu na dworcu centralnym w falańskim mieście Arran. Pociąg, którym według oficjalnej wersji przyjechałyśmy, właśnie wjechał na peron. Szybko odnalazłyśmy w tłumie Shailę. Koniczynka z radosnym okrzykiem rzuciła się dziewczynie na szyję.
- Zostaw mnie, szalona! - wykrzyknęła Shaila, śmiechem maskując zakłopotanie. - Maya, czy mogłabyś zdjąć ze mnie tę wariatkę?
- Tam zaraz wariatkę - nafuczyła się druidka. - Ja tak z miłości!
- No już, już, za dużo miłości na raz też szkodzi - wtrąciłam się. - Chodźmy może do jakiejś kawiarenki, czy coś, musimy pogadać.

...żeby to było takie proste. Shaila słuchała naszych wyjaśnień z szeroko otwartymi oczyma. Przyznam, że odczuwałam pewien niepokój. Ludzie bardzo różnie reagują na informację o istnieniu wielu wymiarów. Często nie chcą uwierzyć. I nawet nie chodzi o to, że brakuje dowodów, bo z reguły są - ot, wystarczy otworzyć portal. Ale najpierw taki delikwent musi w ogóle chcieć te dowody zobaczyć. A naprawdę, zdarzało się, że samo stwierdzenie "pochodzę z innego świata" było wystarczającym powodem do błyskawicznego zakończenia znajomości. W najlepszym razie.
- ...i właśnie dlatego chciałyśmy cię prosić o pomoc. Mamy nadzieję, że gdyby udało się uruchomić sprzęt Międzywymiarówki, znalazłybyśmy jakiś ślad Violet.
Shaila milczała przez chwilę. W głębokim zamyśleniu piła herbatę, rozważając, czy powinna nam uwierzyć. W końcu padło to jedno krótkie zdanie:
- Pomogę wam.
Kamień spadł mi z serca. Koniczynka, która najwyraźniej w oczekiwaniu na odpowiedź wstrzymała oddech teraz mogła odetchnąć z ulgą, by w chwilę później głośno dać wyraz swojemu entuzjazmowi. Wzrok Shaili i mój spotkały się i na twarzy dziewczyny pojawił się nieśmiały uśmiech. Głęboko w jej oczach dostrzegłam wiarę. I wiedziałam już, że naprawdę nam pomoże.

***

Shaila z mieszaniną fascynacji i strachu wypisaną na twarzy wpatrywała się w portal, którego obramowanie właśnie pokrywało się złotymi kwiatami koniczyny. Koniczynka w skupieniu mamrotała ostatnie słowa zaklęcia. Coraz lepiej jej szło, portal już bardziej przypominał owal niż jajo.
- Niezwykłe - wyszeptała Shaila, dotykając srebrzystej substancji wypełniającej portal. Poczuwszy iskierki magii na skórze, cofnęła gwałtownie rękę. Z jej twarzy znikł już lęk, ustąpiwszy miejsca ciekawości. Bez wahania przekroczyła portal. Intrygującym było obserwowanie malujących się na jej twarzy emocji, wywołanych przez kontakt z taką ilością magii. Trochę jej zazdrościłam. Kiedy dorasta się w tak przesiąkniętym magią kraju jak Cephiro, nie wywołuje ona takiego zachwytu. Jak piękny kwiat, który widziany każdego dnia powszednieje, wtapia się w otoczenie. Ale gdy widzi się go po raz pierwszy... W oczach Shaili można było bez problemu wyczytać, że już nigdy nie zapomni tej chwili. I że będzie ją wspominać jako jedną z najpiękniejszych w swoim życiu.

Kilka minut później nastrój zmienił się diametralnie. Po krótkiej kłótni z tym samym co poprzednio urzędnikiem, interwencji Drizzta i złożeniu pisemnego oświadczenia, że jak coś popsujemy to zapłacimy, Shailę w końcu dopuszczono do sprzętu. Dziewczyna od razu zabrała się do pracy. Koniczynka z zaciekawieniem zaglądała jej przez ramię, ta jednak zdawała się nie zwracać na to uwagi, całkowicie pochłonięta poszukiwaniem rozwiązania problemu. Po jakimś czasie znudzony urzędnik w końcu się zirytował.
- Hej! Długo jeszcze? - spytał, chwytając Shailę za ramię. Niemal w tym samym momencie rozległ się okrzyk: "Nie dotykaj mnie!" i gwałtowny ruch ręki dziewczyny odtrącił dłoń mężczyzny. W jej oczach zalśniły iskry gniewu.
- Pracuję, jeśli pan nie zauważył - wycedziła przez zęby. - Nie życzę sobie, żeby mi przeszkadzano, kiedy naprawiam szkody wywołane przez brak kompetencji u pana i pańskich ludzi. Bo, choć trudno mi w to uwierzyć, wasz kretynizm pozwala wam na łażenie po podejrzanych pornostronkach. Na służbowym sprzęcie. Bez żadnego cholernego firewalla. Więc teraz proszę się łaskawie zamknąć i pozwolić mi w spokoju pracować. Czy wyraziłam się jasno?
Przez chwilę gromili się wzrokiem, w końcu jednak urzędnik wycofał się pod naciskiem spojrzenia Shaili. Ta prychnęła i ponownie wpatrzyła się w ekran, palce znowu zatańczyły na klawiaturze. Minęło jeszcze kilkanaście minut, kiedy w końcu odchyliła się na krześle i stanowczo zażądała herbaty.
- Skończyłaś już? - spytała nieśmiało Koniczynka.
- Mhm - Shaila kiwnęła głową i uśmiechnęła się. - Powinno już działać. Pan raczy przejąć ster? - zwróciła się do urzędnika z wyczuwalną nutką ironii.
Poszukiwania Violet wkroczyły w kolejną fazę.

Sygnał był bardzo słaby. Naprawdę bardzo. Wolałam nie myśleć, co to oznacza. W całej sytuacji była jedna dobra strona. Sygnał BYŁ. Co oznaczało, że Violet wciąż żyje. I że znajduje się w budynku na rogu Piwnicznej i Klemensa Pierwszego.

Problem polegał na tym, że budynek ów nie miał najlepszej sławy...
komentarze [7]



dodaj mnie


Parę słów o historii


księga gości
zobacz
wpisz się


Nawigacja
Dzienniki podróży
Różne
Zalążki historii





_mai_chan got their Neopet at http://www.neopets.com




Linki
Polska twórczość pisana
Among the worlds
Świat ołówkiem rysowany